wtorek, 19 lutego 2013

Niezawodne wzory listów motywacyjnych – oksymoron?

Przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu dobrych porad dotyczących tworzenia listów motywacyjnych jest czasochłonne. A efekty zazwyczaj trudne do wdrożenia, bo jak naprawdę powinno się napisać list motywacyjny, żeby był rzeczowy i atrakcyjny? 

Przeanalizowaliśmy ponad 50 wzorów listów motywacyjnych.
Wniosek: Darmowe szablony i wzory CV niestety nie pomagają. Wzory dokumentów aplikacyjnych w języku polskim, jakie znajdujemy w polskiej blogosferze są niezbyt dobrymi tłumaczeniami z języka angielskiego.

Pamiętajmy więc o tym, że wzory i szablony listów motywacyjnych często zawierają
1.    Błędy:
- Niekorzystne powtórzenia: „Liczę na możliwość spotkania, podczas którego będę miał możliwość zaprezentowania swojej kandydatury podczas rozmowy kwalifikacyjnej” Lepiej można ująć to tak: „Liczę na możliwość spotkania, podczas którego będę miał możliwość zaprezentowania swojej kandydatury osobiście” albo „Liczę na możliwość zaprezentowania swojej kandydatury podczas rozmowy kwalifikacyjnej”.
- „Podczas rozmowy kwalifikacyjnej z przyjemnością szerzej uzupełnię informacje zawarte w moim CV” Lepiej brzmi już: „Podczas rozmowy kwalifikacyjnej z przyjemnością podam szczegóły informacji opisanych pokrótce w moim CV”. 
- „Jestem w pełni dyspozycyjny i w każdej chwili z przyjemnością przyjmę zaproszenie na ewentualne spotkanie z Państwem.” Poprawniej brzmi już: “Jestem w pełni dyspozycyjny i w każdej chwili mogę przyjść na spotkanie z Państwem”. Pamiętajmy, nie można dostać zaproszenia na ewentualne spotkanie.

2.    „Wyświechtane” zwroty
- „Znając Państwa ugruntowaną pozycję na rynku i dynamiczny rozwój …”
- „Mając na uwadze wysoką renomę Państwa restauracji …”

3.    Puste frazesy
- „Poszukuję dalszych wyzwań oraz możliwości samorealizacji, a Państwa oferta wskazuje, że stawiając kandydatowi wysokie wymagania, praca w … S.A. może dostarczyć wiele satysfakcji zawodowej.”

4.    Niepotrzebne wypełniacze
- „O mojej dotychczasowej postawie w pracy może zaświadczyć list referencyjny od poprzedniego pracodawcy”
- „…, o czym także świadczą wymienione w CV kursy i certyfikaty”

5.    Ogólniki
- „Jestem szczególnie zainteresowany tą ofertą pracy z powodu mojego dotychczasowego doświadczenia, jak i dalszych celów zawodowych”

6.    Fałszywą skromność
- Używanie słowa ewentualnie w kontekście np. rozmowy kwalifikacyjnej: Licząc na to, iż moje kwalifikacje spełniają Państwa oczekiwania, mam nadzieję, że umożliwią mi Państwo ich weryfikację podczas ewentualnej rozmowy kwalifikacyjnej.”, „Z przyjemnością dokładniej przedstawię swoją kandydaturę podczas ewentualnej rozmowy kwalifikacyjnej.”
- „Jeśli byliby Państwo ostatecznie zainteresowani moją skromną ofertą...” lepiej zastąpić zdaniem w stylu: „Z przyjemnością spotkam się z Państwem osobiście”.

7.    Przykłady zdań, służących powtórzeniu informacji, które powinien zawierać profesjonalny życiorys
- „Posiadam … wykształcenie oraz …- letnie doświadczenie w obszarze / dziedzinie …”
- „W ramach dotychczasowej praktyki zawodowej …”
- „Obecnie pracuję jako … i zajmuję się …”

8.    Treści służące komunikowaniu zadań, a nie osiągnięć:
- „W ciągu ostatnich 2 lat do moich obowiązków …”
- „Do moich podstawowych obowiązków należały …”

Ściągnięty z Internetu szablon listu motywacyjnego nie przekona pracodawcy do kandydatury. Niefortunnie sformułowany list motywacyjny może nawet zaszkodzić. Pracodawca może dojść do wniosku, że kandydat jest leniwy, mało inteligentny i bez wyobraźni, bo kopiuje krążące standardowe wzory.

Jeśli już pracujesz z szablonami z Internetu:
- Bardzo krytycznie oceń treść wzorów listów motywacyjnych
- Nie kopiuj całych ich fragmentów
- Unikaj zwrotów mających charakter informacyjny i sprawozdawczy
- Pamiętaj, że zmniejszasz swoje szanse na pozytywne wyróżnienie się z tłumu konkurentów. 

Dlatego najlepiej list motywacyjny przygotować samemu lub poprosić o pomoc fachowca. Pomocne będzie także vademecum CV i profesjonalna aplikacja po niemiecku: http://www.8careers.eu/blog/pl/vademecum-cv-po-niemiecku.html

niedziela, 10 lutego 2013

Chiński Rok Węża – praca, kariera, życie zawodowe - czym się kierować: zimna krwią czy intuicja?

Zgodnie z chińskim kalendarzem rok 2013 będzie Rokiem Węża. W kulturze Państwa Środka, trwającej nieprzerwanie od 4000 lat uważa się, że w tym roku sukces odniosą ludzie postępujący według zimnego rozsądku i kalkulujący logicznie, a nie osoby kierujące się uczuciami i emocjami. 

Czy coś w tym jest? Jak to się odnosi do spraw zawodowych?

Kiedy emocje związane z pracą biorą górę, ciężko nam je opanować: jeśli coś lub ktoś nas ogranicza, denerwuje, brakuje nam rozwoju, wyzwania lub po prostu pieniędzy, możemy być podenerwowani. Więc szukamy lepszej pracy i – zbyt często … działamy niekonsekwentnie, pośpiesznie, „z doskoku”, nie jest nam łatwo przyswoić wszystkie informacje, które do nas docierają, ale z drugiej strony powinniśmy podjąć właściwą decyzję i działania.

Jak się zachować, gdy wyczekiwany telefon od rekrutera dzwoni w najmniej odpowiednim momencie? Co zrobić, jeżeli mijają tygodnie, a poszukiwanie pracy nie przynosi pożądanych rezultatów?

Wiemy, co radzą w tym roku Chińczycy, ale tak naprawdę każdy potrzebuje planu działania dla siebie, który sprawdzi się w sytuacjach wyjątkowych.

Zapraszamy do podzielenia się swoim podejściem do spraw zawodowych: czy kierujecie się intuicją, czy chłodno kalkulujecie? I jakie są tego wyniki?
Będziemy o tym pisać na naszych stronach! Autorzy tekstów opisujących ciekawą sytuację przynajmniej z jednym przykładem wezmą udział w losowaniu jednego iPhone5.

Czekamy na Wasze zgłoszenia i opisy przez naszego
- bloga (poniżej w komentarzach)
lub bezpośrednio - e-mailowo forum (@) 8careers.eu

Zapraszamy!


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Praca w Chinach: Kwestią ...szczęścia i umiejętności


Magdalena Majorek wyjechała w 2008 roku do Szanghaju, w ślad za mężem, któremu zaproponowano kontrakt w Chinach. Oferta była na tyle ciekawa, a aura orientu na tyle silna, że nie zastanawiała się długo by to zrobić. Porzuciła swoją karierę zawodową – nie mając zupełnie żadnych planów na Chiny. Jednak z 10-letnim doświadczeniem w pracy w DDB Warsaw patrzyła optymistycznie w przyszłość.

Jej pierwszą pracą w Państwie Środka był dwumiesięczny projekt w agencji DDB Guanming. Następnie przez ponad trzy lata zajmowała się koordynacją projektów General Motors w Chinach oraz w innych krajach Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu, Afryki i Rosji w agencji McCann Erickson Guanming.


Przed jakimi wyzwaniami stanęłaś lądując w Szanghaju?
Musiałam zorganizować sobie i naszej rodzinie życie od nowa, więc wyzwań było sporo. Większość z nich była typowa dla osób przybywających do nowego kraju – znaleźć i urządzić mieszkanie, wybrać szkołę dla dziecka, zadbać o wszelkie prawne dokumenty pozwalające na legalny pobyt w Chinach, itp. Nie mówię już o sprawach tak prostych, jak – zorientowanie się, gdzie robić zakupy, gdzie iść do fryzjera, do którego lekarza się udać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wyzwaniem był także brak znajomości języka mandaryńskiego, mimo że Szanghaj wydaje się być bardzo nowoczesnym miastem, pełnym zachodnich ekspatów i turystów, gdzie obecne są niemalże wszystkie międzynarodowe korporacje.

Ponieważ chciałam być dalej aktywna zawodowo, moim największym wyzwaniem było jednak znalezienie pracy. Brak znajomości w Chinach, czyli guanxi, ogromnie utrudnia życie i oczywiście szukanie pracy.


Jak zatem udało Ci się znaleźć pierwszą pracę w Szanghaju?
Pierwszą pracę znalazłam dość szybko – już po niecałych dwóch miesiącach od przyjazdu do Chin. W znalezieniu tej pracy pomogły mi silne rekomendacje z warszawskiego biura DDB i oczywiście fakt, że obie organizację należały do tej samej sieci agencji reklamowych. Niemniej jednak w tym czasie skontaktowałam się ze wszystkimi największymi agencjami reklamowymi mającymi swoje biura w Szanghaju i odbyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych.


Jak szukałaś pracy? Wysyłając życiorys bezpośrednio do agencji czy przez Headhunterów?
Podania wysyłałam bezpośrednio do agencji. Z headhunterami miałam niewiele do czynienia. Jedyną firmą, w której przedstawiłam swoją kandydaturę, była firma Hudson, specjalizująca się między innymi w wyszukiwaniu personelu do działów marketingu i agencji reklamowych.


Do kogo wysyłałaś życiorysy?
Niestety ciężko było trafić do konkretnych osób. Na recepcji nie chciano podawać kontaktów do menadżerów liniowych. Więc często wysyłałam podania na ogólny adres email agencji, tylko z dopiskiem HR.


Czy coś Cię szczególnie zaskoczyło podczas procesów rekrutacyjnych w Chinach?
Wszystkie zaproszenia na rozmowy kwalifikacyjne otrzymywałam telefonicznie. Po rozmowach nie otrzymałam żadnej informacji zwrotnej za wyjątkiem tych dwóch, które zakończyły się pomyślnie. Wtedy właściwie już w trakcie rozmowy było wiadomo, jaki jest jej rezultat.

W procesie rekrutacyjnym, który przyniósł mi pierwszy angaż, rekrutowana byłam przez Anglika. Nie byłam szczególnie zaskoczona sposobem rekrutacji. Także i kolejny proces rekrutacyjny był dość prosty. Zaproszenie na jedyną rozmowę kwalifikacyjną zakomunikował mi przez telefon sam mój późniejszy (chiński) szef. W spotkaniu wziął także udział szef agencji z Ameryki, będący akurat z wizytą w Szanghaju.


Częstym kryterium wyboru kandydatów w Chinach jest znajomość chińskiego rynku, chińskiego klienta? Czy można to kryterium ominąć?
To prawda, bardzo ważna jest znajomość chińskiego rynku, chińskiego klienta, chińskiej kultury, sposobu pracy, no i języka chińskiego. Ominięcie tego na początku (zanim się taka wiedzę nabędzie) jest chyba niestety kwestią ...szczęścia. Trzeba trafić na takie projekty/klientów, dla których takowa wiedza nie będzie istotna i mieć w zespole ludzi, którzy się na tym znają. Tak właśnie było w moim przypadku. Mój pierwszy projekt wymagał ode mnie przede wszystkim kompetencji związanych z zarządzaniem projektami, egzekwowaniu poszczególnych elementów projektu, umiejętności pracy pod presją czasu i sprostania wymaganiom klienta. Reszta zespołu wniosła znajomość chińskich realiów.


Czym różni się praca w agencji reklamowej w Polsce i w Chinach?
Na pierwszy rzut oka jest podobnie – brief od klienta, brief dla kreacji, propozycje kreatywne, akceptacja i realizacja. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że praca nad propozycjami kreatywnymi w Chinach cięgnie się w nieskończoność. Klienci nie przestają wprowadzać kolejnych zmian i nowych pomysłów. Jest to dość frustrujące dla odpowiedzialnego zespołu.
Poza tym – tak, jak w Polsce, w agencji pracuje się do bardzo późnych godzin nocnych. Można założyć, że o godzinie 10 wieczorem spotka się zespół w komplecie, co niekoniecznie może się udać o 10 rano.


Jak przebiegała współpraca z Chińczykami?
Współpraca z lokalnym zespołem nie była taka prosta na samym początku. Nasze relacje musieliśmy sobie „wypracować”. Działo się to powoli, wspólne projekty dawały szanse poznania się wzajemnie. Relacje Chińczyk - cudzoziemiec są bardzo skomplikowane. Trzeba dobrze znać kulturę, mentalność Chińczyków, sposób ich myślenia i zachowania, żeby umieć postępować tak, by zostać zaakceptowanym. To żmudny proces, ale fascynujący.

Przede wszystkim nie wolno dopuścić do tego, żeby Chińczyk stracił swoją twarz. Dlatego nie należy nigdy krytykować go w obecności innych. Krytykę można jak najbardziej przeprowadzić, ale na osobności, wtedy gdy nikt inny już tego nie widzi.


Jak poradziłaś sobie z brakiem znajomości języka chińskiego?
Języka chińskiego uczyłam się bardzo krótko – tylko przez 3 miesiące. Dało mi to podstawy, które pozwalały funkcjonować w Szanghaju (poruszać się po mieście, robić zakupy, itd.). Większość ważnych spraw pomagał mi załatwić mój chiński zespół, który mówił biegle po angielsku.


Jakie rady miałabyś dla osób chcących przeprowadzić się do Szanghaju i szukać tam pracy w agencjach reklamowych?
To bardzo trudne pytanie. Nie wiem, czy miałabym jakaś taką złotą radę, która gwarantowałaby znalezienie pracy w Szanghaju. Myślę, że najlepiej zabiegać o „wysłanie siebie” przez swoją agencję-matkę.

Jeśli to nie jest możliwe, trzeba przyjechać do Chin, uzbroić się w cierpliwość i szukać. Poznawać ludzi, chodzić na spotkania networkingowe, traktować każdą rozmowę kwalifikacyjną jako możliwość poszerzenia własnej sieci kontaktów, wysyłać życiorysy i liczyć, że trafi się na agencję, która akurat będzie potrzebowała naszych umiejętności.


Dziękuję bardzo za rozmowę.

piątek, 25 stycznia 2013

Mity o negocjacjach płacowych

Negocjowanie płacy to jeden z najtrudniejszych elementów rozmowy kwalifikacyjnej. Przedstawiamy 7 mitów wokół negocjacji płacowych.

wtorek, 8 stycznia 2013

Własna strona internetowa zamiast życiorysu


Czy warto założyć osobistą stronę internetową?

Wiele firm oferuje dzisiaj założenie własnej strony internetowej za darmo. Nie wymaga to umiejętności programowania, własną stronę można mieć i w 5 minut.

Dla ludzi aktywnych zawodowo istnieje wiele powodów, by założyć własną stronę www. Własny adres internetowy i profesjonalnie przygotowana strona to przede wszystkim budowanie wizerunku osoby nowoczesnej, zaznajomionej z trendami, odważnej – a to wszystko cechy, które odgrywają dzisiaj ważną rolę na rynku pracy.

Na osobistej stronie można zamieścić informacje o sobie, swoich kompetencjach i dokonaniach. Można tu także publikować linki do artykułów prasowych, w których zawarte zostały własne wypowiedzi, prezentować portfolio dokonań i załączać filmy o przeprowadzonych projektach. Można także prowadzić bloga o tematach zawodowych.

Kolejnym plusem posiadania własnego adresu www jest profesjonalny adres poczty. Adres jan@nowak.pl wygląda nie tylko bardziej profesjonalnie niż adresy darmowych systemów pocztowych, ale świadczy także o tym, że kandydat nie jest laikiem w dziedzinie internetu. Dodatkowo wiadomości mailowe wysyłane z konta pocztowego we własnej domenie nie zawierają reklam.

Własną stronę internetową można wyprofilować w internecie zarówno pod kątem danych personalnych, jak i haseł związanych z branżą właściciela strony. Dzięki takiemu wypozycjonowaniu stronę będzie można łatwiej znaleźć w internecie.

Niemniej jednak własna strona internetowa może być dość nieużyteczna z perspektywy aktywnego ubiegania się o pracę. Po pierwsze wadą strony może być zbyt ogólnikowe ujęcie doświadczenia kandydata, bo brakować jej będzie ujęcia elementów istotnych dla konkretnej oferty pracy. Po drugie informacje na stronie trudno jest zapisać do pliku i wydrukować, chyba że życiorys jest tam do dyspozycji jako plik PDF lub WORD. Pojawia się wtedy jednak pytanie, dlaczego nie został on wysłany bezpośrednio do rekrutera, a kandydat w gruncie rzeczy utrudnia rekruterowi pracę. Po trzecie zamieszczanie linku do strony jako sposób na obejście braku miejsca w formularzu zgłoszeniowym rzadko kiedy działa na korzyść kandydata. Rekruterzy z reguły nie mają czasu by klikać na linki i tylko w wyjątkowych przypadkach zapoznają się z treścią strony. Po czwarte opatrzenie osobistej strony kodem dostępu potęguje nakład pracy rekrutera w drodze do zapoznania się z naszym profilem i może prowadzić do odrzucenia naszej kandydatury.

Analizując więc zalety i wady strony można stwierdzić, że tak naprawdę zaleca się je osobom z branży internetowej i kreatywnej, dla których internet jest narzędziem pracy, które w ten sposób mogą przedstawić zbiór swoich wcześniej wykonanych prac. Kandydaci ze wszystkich innych grup zawodowych mogą ograniczyć się do założenia profilu w portalu społecznościowym dla profesjonalistów, aby dać się szybciej znaleźć osobie rekrutującej pracowników. Ale taki profil musi być przygotowany bezbłędnie i atrakcyjnie, wtedy przekonuje rekrutera. Ale to już inny temat na naszym blogu.

Do zobaczenia wkrótce !

wtorek, 18 grudnia 2012

Trendy w CV w 2013 roku


Jeżeli chcesz, żeby w 2013 Twój życiorys był nowoczesny powinieneś napisać go zgodnie z aktualnymi trendami. Niektóre praktyki promowane są przez doradców kariery od lat, inne to wynik naszych przemyśleń i doświadczenia.

Większość wynika z faktu, że pozostaje niewiele czasu na przekonanie rekrutera do swojej osoby, od 10 do 30 sekund. Dlatego wykorzystaj jak najlepiej ograniczoną ilość miejsca w życiorysie, rezygnując z następujących punktów:

Adres – W świecie Web 2.0 najważniejszymi danymi kontaktowymi są adres e-mail i numer telefonu. Adres zamieszkania ma znaczenie drugorzędne, a nawet lepiej go usunąć, gdy życiorys zamieszczamy w bazie danych różnych giełd pracy.

Rodzice – Dzisiaj osoba kandydata przemawia sama za siebie, pochodzenie jest nieistotne. Nie trzeba więc zawierać imion, wieku i zawodów rodziców.

Przynależność religijna – Wiara jest kwestią prywatną. Informację o przynależności religijnej warto podać tylko w przypadku ubiegania się o stanowiska w organizacjach religijnych, jeżeli takowa przynależność jest wymaganym kryterium.

Cel zawodowy – Zamiast tego, lepiej zawszeć profil zawodowy. Takie podsumowanie pozwala pracodawcy poznać kim jesteś i jaką wartość możesz wnieść do organizacji. Cel zawodowy może zostać tylko w przypadku świeżo upieczonych absolwentów z małym doświadczeniem zawodowym lub u osób, które chcą podjąć pracę w nowym obszarze.

Cały przebieg edukacji – W miejsce wszystkich szkół, wystarczy obecnie wymienić tylko ukończenie ostatniej szkoły ogólnokształcącej.

Średnia ocen – Wszelkie oceny mogą pozostać jedynie w przypadku, kiedy kandydat właśnie skończył studia a jego średnia jest naprawdę imponująca. Jeżeli kandydat ukończył studia ponad pięć lat temu, nie trzeba pisać średniej.

Obsługa komputera – W XIX wieku sprawne obchodzenie się oprogramowaniem biurowym powinno być tak oczywiste jak umiejętność pisania i czytania. To już nie umiejętność, która wyróżnia kandydata od innych i jest w zasadzie niewarta wzmianki.

Referencje – Lista referencji albo wzmianka „na życzenie” odchodzą powoli do lamusa. Zabierają niepotrzebnie miejsce i nic w zasadzie nie wnoszą do życiorysu. Ponadto rozumie się samo przez się, że każdy poważny kandydat ma listę referencji, którą może dostarczyć w późniejszym etapie rekrutacji.

Ponadto zawsze trzeba być krytycznym wobec informacji zamieszczanych w życiorysie. Najlepiej objąć jest perspektywę pracodawcy i ocenić, które z doświadczeń czy przebytych kursów są dla niego atrakcyjne. Miesięczne praktyki w czasach szkolnych z upływem czasu tracą swoją aktualność. Informacje o kursach komputerowych w programach niemających znaczenia dla oferowanego stanowiska pracy przez pracodawcę też można pominąć.

Równocześnie dobrze jest zadbać o dobrą oprawę graficzną życiorysu:
- lepiej przedstawić swoje osiągnięcia używając równoważników zdań pisanych od myślnika („bullet points”) niż wypisywać szczegółowo zakres obowiązków w formie ciągłego tekstu
- czasem warto wzbogacić życiorys innym kolorem niż czarny. Używanie kolorów nadaje dokumentowi przejrzystość, a także przyspiesza przekaz przez uwypuklenie niektórych informacji. Oczywiście w tym wypadku też nie można przesadzać z ilością kolorów.

wtorek, 27 listopada 2012

Trendy w CV – chwilowe i ponadczasowe


Standardy życiorysów zmieniają się powoli. Same życiorysy jeszcze wolniej. Zagubieni w gąszczu porad i aktualnych trendów kandydaci obstają przy starych zasadach, których nauczyli się pisząc swoje pierwsze CV. Dla jednych od tego momentu minął rok, dla innych 20 lat.

Niektóre zmiany w życiorysie na stałe wchodzą do kanonu sztuki pisania życiorysu. Inne są jedynie atrakcją sezonu. Wchodzą z wielką pompą, potem okazuje się, że kandydaci ich nie stosują, rekruterzy się nimi nie interesują, a sami doradcy kariery ostatecznie uznają, że tak naprawdę nie podwyższają one skuteczności życiorysu.

Szczególnie rozprzestrzenianie się nowych technologii zaowocowało kilkoma przelotnymi trendami w życiorysie.

Numery telefonów – Wraz z pojawieniem się pierwszych telefonów komórkowych, numery komórki zaczęły się także pojawiać w życiorysie, obok numerów stacjonarnych. W natłoku numerów, dziś zaleca się podawanie tylko jednego głównego numeru kontaktowego.

Adres internetowy profilu społecznościowego – Polecany aby uwydatnić swoją znajomość i umiejętności posługiwania się serwisami społecznościowymi. Sceptycy uważają, że niepotrzebnie zajmuje miejsce, gdyż rekruterzy, którzy też są obeznani z tajnikami Web 2.0, sami wyszukają profile kandydata w wyszukiwarce. Decydując się na zamieszczenie adresu URL profilu społecznościowego, należy zadbać o to, by był on profesjonalnie wypełniony i wzbogacony o dalsze informacje, które nie znalazły się w życiorysie. Równocześnie dobrze przejrzeć ustawienia prywatności.

Kod QR – Polecany osobom w branży IT i kreatywnej jako łącznik z portfolio kandydata. Często uważany za gadżet, niepotrzebnie zajmujący miejsce.

Za to oryginalność to ponadczasowy wymóg w życiorysie. CV musi się wyróżniać bez względu, kiedy i przez kogo jest pisane.